Internauci: pornografia w internecie łatwo dostępna dla dzieci
Co trzeci internauta uważa, że treści pornograficzne są w internecie łatwo dostępne dla dzieci - wynika z badania przeprowadzonego przez firmę badawczą Gemius SA i Fundację Dzieci Niczyje.
Do najczęstszych zagrożeń dla dzieci internauci zaliczyli publikowanie treści pornograficznych i brutalnych, publikowanie wizerunku dziecka bez jego zgody i celowe udostępnianie treści pornograficznych dzieciom.
Co piąty internauta uważa, że oglądanie, gromadzenie, publikowanie i przesyłanie dziecięcej pornografii oraz nakłanianie dzieci do spotkań w celach seksualnych to zjawiska występujące w sieci często. Prawie dwukrotnie więcej użytkowników internetu uważa, że zdarza się to rzadko lub nigdy. Jedna trzecia badanych nie ma zdania na ten temat.
Ponad połowa respondentów uważa, że policja ma możliwość wykrycia sprawców przestępstw internetowych. Co czwarty użytkownik uważa, że pozostają oni bezkarni.
Za główną przeszkodę w skutecznym zwalczaniu takich przestępstw ankietowani uznali pasywność internautów, którzy nie zgłaszają tego typu przypadków policji. Inne powody wymienione w ankietach to niewystarczające zaangażowanie dostawców usług internetowych, anonimowość w sieci, niedostateczna praca policji oraz brak odpowiednich regulacji prawnych.
77 proc. respondentów zgodziłoby się na stosowanie przez policję prowokacji wobec pedofilów, np. polegającej na podszywaniu się pod dziecko.
Celem badania “Zagrożenia wobec dzieci w internecie” przeprowadzonego na przełomie sierpnia i września br. było poznanie postaw dorosłych internautów wobec zjawisk uznanych za zagrażające młodym internautom, takich jak brutalne czy pornograficzne treści, agresja słowna, pornografia dziecięca i seksualne nagabywanie. Badaniem objęto 1999 osób.
Kolekcjonował filmy porno z udziałem dzieci i zwierząt
Świętokrzyscy policjanci zatrzymali 45-letniego mieszkańca Kielc, który gromadził zdjęcia pornograficzne z udziałem dzieci. Policjanci znaleźli również treści pornograficzne z udziałem zwierząt. Biegły oceni teraz, czy mężczyzna rozpowszechniał pornografię dziecięcą i zwierzęcą w Internecie.
Kieleccy kryminalni weszli do mieszkania 45-latka wczoraj z samego rana. Mężczyzna był kompletnie zaskoczony, gdy policjanci zajęli się jego komputerem. Okazało się, że na jednym z czterech twardych dysków jego komputera znajdują się zabronione treści pornograficzne. Oprócz zdjęć pornograficznych z udziałem dzieci, jeden ze sprawdzonych dysków zapełniony był filmami o tej samej tematyce i pornografią z udziałem zwierząt. Nie obyło się bez drastycznych scen przemocy.
Teraz policjanci sprawdzają, czy mężczyzna nie zajmował się rozpowszechnianiem tych treści. Wszystkie dyski trafiły do biegłego, który oceni ich zawartość oraz określi, od kiedy mężczyzna trudnił się tym procederem. Dzisiaj 45-latek zostanie doprowadzony do prokuratury. Grozi mu nawet do 5 lat pozbawienia wolności.
Sąd puścił wolno pedofila
Namawiał w internecie dzieci do uprawiania seksu. Policjanci byli na tropie mężczyzny od lipca, gdy trafili na jego wpisy na forach w sieci i go dopadli. Ale sąd nie zgodził się na aresztowanie 34-letniego mieszkańca Gdyni. To tym bardziej dziwne, że niedawno wyszedł on z więzienia, gdzie trafił za te same czyny.
Wojciech K. to już pedofil-recydywista. Zaledwie w lutym tego roku opuścił on więzienie, gdzie odsiadywał wyrok za namawianie dzieci do współżycia i posiadanie zakazanej pornografii. Ale to niczego go nie nauczyło, bo dalej nagabywał dzieci na forach internetowych.
W komputerze zatrzymanego mężczyzny policjanci znaleźli 72 tysiące plików z pornografią, również dziecięcą. Policja odnalazła także chłopca, z którym korespondował zatrzymany Wojciech K. Mężczyzna za pomocą SMS-ów próbował nakłonić dziecko do współżycia. Na szczęście pedofil nie zdążył się spotkać z chłopcem.
Pedofil został jednak puszczony wolno. Na jego aresztowanie nie zgodził się sąd. Wnioskowały o to policja i prokuratura.
Miał płyty z pornografią dziecięcą
Po przeszukaniu przeprowadzonym w jednym z mieszkań w Sulechowie policjanci zabezpieczyli kilkaset płyt z muzyką i komputer. Zawartość komputera i płyt poddano ekspertyzie biegłego. Podczas ekspertyzy wyszło na jaw że oprócz muzyki na płytach znajdują się również treści pornograficzne z udziałem dzieci i zwierząt. W komputerze policjanci znaleźli także nielegalne oprogramowanie o wartości ponad 100 tys. zł.
Policjanci sprawdzają skąd 18-latek miał takie treści, w jakim celu kopiował zdjęcia i muzykę w takich ilościach i czy rozpowszechniał nielegalnie muzykę, a także treści pornograficzne. Za posiadanie treści pornograficznych grozi kara od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności, natomiast za rozpowszechnianie takich treści pornograficznych kara pozbawienia wolności nawet do 8 lat.
Policjanci sekcji do walki z przestępczością gospodarczą wspólnie z policjantami z komendy wojewódzkiej zatrzymali 18-latka, u którego zabezpieczyli płyty z nielegalną muzyką. Po ekspertyzie biegłego okazało się, że na płytach znajdowały się także treści pornograficzne z udziałem dzieci i zwierząt.
Piła: Ksiądz pedofil wyszedł z aresztu
Były wikariusz parafii w Wysokiej (Wielkopolska) wyszedł z aresztu na wolność. Przypomnijmy, że w maju bieżącego roku ks. Waldemar B. został oskarżony o molestowanie 10-letniego chłopca oraz o utrwalanie treści pornograficznych z jego udziałem.
Do zdarzenia miało dojść prawdopodobnie 3-4 lata temu, w czasie gdy ks. Waldemar był kapłanem w parafii pw. Matki Bożej Fatimskiej w Bydgoszczy. Sprawa wyszła na jaw dopiero teraz, kiedy chłopiec o wszystkim poinformował swoich rodziców. W styczniu tego roku ojciec poszkodowanego złożył doniesienie do prokuratury; ksiądz został aresztowany na terenie wysockiego gimnazjum. Wiadomo również, iż na plebanii znajdowały się kompromitujące wikarego materiały.
Podczas przesłuchania w prokuraturze oskarżony nie był zbyt rozmowny, skorzystał z możliwości odmowy składania zeznań. Sąd Okręgowy w Bydgoszczy zastosował wobec niego areszt tymczasowy. Podjął również decyzję o skierowaniu duchownego na specjalistyczne badania wykonywane przez biegłych psychiatrów.
- Biegli uznali, że ksiądz może odpowiadać za swoje czyny, ale nie może brać udziału w rozprawach. Sąd przedłużył mu areszt, stwarzając jednak możliwość odpowiadania z wolnej stopy po wpłaceniu 40 000 zł poręczenia majątkowego. Podejrzany skorzystał z tego i wyszedł na wolność - wyjaśnia nam Jan Bednarek, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Bydgoszczy.
Prawdopodobnie jeszcze w tym miesiącu duchowny ponownie zostanie poddany badaniom lekarskim. To one zadecydują, czy stanie przed sądem, a jeśli sąd uzna jego winę, ksiądz może spędzić za kratkami nawet 12 lat.
Internauci zachęcani do informowania o pornografii i rasizmie
Organizacja Internet Watch Foundation rozpoczęła kampanię zachęcającą internautów do informowania o niedozwolonych treściach, na jakie trafiają w sieci. Prowadzona w internecie akcja jest skierowana do użytkowników, którzy nie wiedzą, komu i jak zgłosić materiały o charakterze pornograficznym lub rasistowskim znalezione w wirtualnej przestrzeni.
Angielska organizacja Internet Watch Foundation rozpoczęła kampanię edukacyjną na temat zgłaszania odpowiednim władzom niedozwolonych treści pornograficznych i rasistowskich znajdowanych przez internautów w wirtualnej przestrzeni. Ankieta przeprowadzona przez tą instytucję wykazała bowiem, że aż 77 proc. użytkowników, którzy trafiają w sieci na materiały tego typu, nie wie, kogo i jak o tym zawiadomić.
Akcja jest kierowana zarówno do internautów znajdujących w serwisach z dozwoloną erotyką linki do stron z dziecięcą pornografią, jak i osób otrzymujących spamowe maile z odnośnikami do podobnych witryn. Wykorzystując bannery, mailing i wiadomości w wewnętrznych sieciach firmowych, kampania zachęca internautów do zgłaszania treści tego typu przez klikanie na czerwony przycisk na stronie Internet Watch Foundation. Postępujący w ten sposób użytkownicy mogą zachować anonimowość albo podać swoje dane kontaktowe, jeżeli chcą otrzymać informacje o działaniach podjętych w wyniku ich zawiadomień.
Znany aktor i konferansjer Bogusław S. znów przed sądem
Przed krakowskim sądem toczy się ponowny proces aktora, dziennikarza i konferansjera Bogusława S., oskarżonego o przestępstwa seksualne wobec syna. Bogusław S. został w pierwszym procesie skazany na dwa lata pozbawienia wolności, ale wyrok ten uchylił w lipcu 2008 sąd odwoławczy i sprawę skierował do ponownego rozpoznania. Proces toczy się z wyłączoną jawnością. Oskarżony - jak podaje Polska Agencja Prasowa, powołując się na
nieoficjalne informacje z sądu - podobnie jak poprzednio, nie przyznał się do winy.
Krakowska prokuratura postawiła Bogusławowi S. dwa zarzuty. Pierwszy dotyczył dwukrotnego doprowadzenia dziecka w okresie między wrześniem 2001 a marcem 2002 roku do tzw. poddania się czynnościom seksualnym. Drugi - doprowadzenia dziecka w marcu 2003 r. do wykonania czynności seksualnych.
Materiał dowodowy w tej sprawie oparty był na przesłuchaniach świadków, opinii psychologicznej co do wiarygodności zeznań dziecka i na opiniach biegłych dotyczących oskarżonego.Bogusław S. w śledztwie nie przyznał się do winy, uznał zarzuty za absurdalne i określił je elementem zemsty ze strony byłej partnerki. Prokuratura twierdziła, że materiał dowodowy jest wiarygodny i uzasadniający wniesienie aktu oskarżenia. Proces w tej sprawie zaczął się w połowie 2004 roku. Toczył się z wyłączeniem jawności.
W maju 2007 roku Sąd Rejonowy dla Krakowa Śródmieścia skazał Bogusława S. na dwa lata bezwzględnego pozbawienia wolności. Sąd uznał, że wina oskarżonego została udowodniona i skazał go na karę pozbawienia wolności w wymiarze, jakiego żądał prokurator.
Od tego wyroku odwołali się obrońcy oskarżonego. W lipcu br. sąd odwoławczy uchylił wyrok i sprawę skierował do ponownego rozpoznania. Powodem były kwestie proceduralne, ponieważ - jak się okazało - przesłuchiwane w postępowaniu jako świadek kilkuletnie dziecko nie zostało poinformowane o możliwości odmowy zeznań, a także o celu przesłuchania. Konieczna była także opinia biegłych, czy dziecko może być ponownie przesłuchane. Sąd ponadto wskazał na różnicę w ocenie dowodów, tj. dwóch sprzecznych opinii psychologicznych na temat tego, czy ustalone zachowania oskarżonego miały charakter molestowania seksualnego.Ponadto - zdaniem sądu drugiej instancji - argumentacja, dlaczego sąd pierwszej instancji oparł się na opinii niekorzystnej dla oskarżonego, była niewystarczająca i nieprzekonująca.
Za zarzucone Bogusławowi S. czyny kodeks karny przewiduje kary do 10 lat pozbawienia wolności.
Piła: do końca roku akt oskarżenia w sprawie molestowania i kazirodztwa
Do końca tego roku pilska prokuratura rejonowa ma przygotować akt oskarżenia w sprawie wykorzystywania seksualnego dwojga dzieci przez 61-latka z Piły (Wielkopolskie) a także matki dzieci, podejrzanej o stosunki kazirodcze z synem.
Jak poinformowała PAP w czwartek prokurator rejonowa Maria Wierzejewska-Raczyńska, akt oskarżenia w tej sprawie ma być gotowy w grudniu. Do tego czasu prokuratura zamierza przesłuchać świadków i przeprowadzić badania psychiatryczne obu podejrzanych osób.
Sprawa wyszła na jaw w październiku. 61-letni mieszkaniec Piły pod pozorem przeprowadzanej “terapii” od 2003 roku miał wykorzystywać seksualnie 12-letnią córkę swej konkubiny, a także jej 10-letniego brata. Prokuratura postawiła mu pięć zarzutów.
Zarzuty usłyszała także matka dzieci. “Kobieta ma zarzut utrzymywania kazirodczych stosunków z synem, a także zarzuty ułatwiania konkubentowi praktyk seksualnych z córką i synem oraz pomocnictwa w rozpijaniu dzieci” - powiedziała prokurator.
Obojgu podejrzanym grozi kara do 12 lat więzienia. Sprawę zgłosiła organom ścigania matka nastolatków po rozstaniu z konkubentem. Dzieci, obecnie 15- i 17- letnie, umieszczone zostały w Rodzinnym Pogotowiu Opiekuńczym.
Ponad rok molestował seksualnie córki - grozi mu 12 lat
12 lat więzienia grozi 53-letniemu mieszkańcowi powiatu nowosolskiego (Lubuskie), którego prokuratura oskarżyła o molestowanie seksualne małoletnich córek. Koszmar trwał od ponad roku, ale dziewczynki dopiero teraz ujawniły sprawę.
Akt oskarżenia przeciwko mężczyźnie został skierowany do sądu - poinformowano w zielonogórskiej prokuraturze
okręgowej. Z ustaleń prokuratury wynika, że mężczyzna od marca 2007 roku wielokrotnie dotykał córki w miejsca intymne. Powtarzało się to dość często, ale dopiero w tym roku dziewczynki zdecydowały się ujawnić sprawę.
Prokuratura, zasłaniając się dobrem poszkodowanych, nie chciała zdradzić szczegółów sprawy. Wobec ojca zastosowano dozór policji. Oskarżony nie przyznał się do stawianych mu zarzutów.
Nastolatki w internecie uprawiają seks
Co robią polscy uczniowie, siedząc przed ekranem komputera? Oglądają filmiki na YouTube, rozmawiają z kolegami na Gadu-Gadu i… odwiedzają strony pornograficzne. Co ósmy, chociaż raz, uprawiał w sieci seks - wynika z najnowszych badań Pedagogium - pisze DZIENNIK.
Naukowcy z Pedagogium Wyższej Szkoły Pedagogiki Resocjalizacyjnej, którzy przebadali 3 tys. nastolatków na Mazowszu, twierdzą, że z sieci korzysta codziennie ponad 86 proc. uczniów. I to dobra wiadomość. Problem w tym, że wirtualna rzeczywistość, w której blisko połowa ankietowanych dzieci spędza 3 - 4 godziny dziennie, całkowicie wymknęła się spod kontroli dorosłych. Tylko 11 proc. rodziców, kupując komputer, przeprowadziło z dzieckiem rozmowę, jak należy z niego korzystać. “To wielki błąd. Należy zawrzeć szczegółową umowę dotyczącą zasad używania komputera. Jeśli nie, dzieci same sobie wyznaczają reguły” - mówi jeden z autorów badania, socjolog prof. Mariusz Jędrzejko.
Rodzice prawie w ogóle nie ingerują w internetowe życie dzieci - jedynie 6 proc. zakłada blokady na strony pornograficzne. Pytani dlaczego, odpowiadają, że nie znają się na komputerze, a poza tym mają zaufanie do dzieci. “Nie wyobrażam sobie, by moje córki wchodziły na takie strony, to nie w ich stylu. Nie sprawdzam ich, bo nie mam pojęcia, jak działa internet. Muszę polegać na ich zdrowym rozsądku” - mówi Hanna Lewińska, matka 18-letniej Doroty i 9-letniej Ady.
Ta wiara bywa jednak zawodna, bo jak wynika z badań, niemal 39 proc. dzieci odwiedza czasami strony pornograficzne, a regularnie robi to kolejne 17 proc. Co więcej, aż co ósmy ankietowany nastolatek co najmniej raz uprawiał seks przez internet z nieznaną osobą. “Jak się nudzę, a rodziców nie ma w domu, to chodzę po internecie. Kiedyś z koleżankami postanowiłyśmy się zabawić i na czacie dla gimnazjalistów napisałyśmy, że mamy ochotę na cyberseks. Natychmiast zgłosiło się wiele osób. Była niezła zabawa” - opowiada 13-letnia Ania z Warszawy. Z badań wynika, że aż 41 proc. dzieciaków podaje internetowym znajomym swoje imię, co piąty numer telefonu komórkowego, a 11 proc. adres.
Specjaliści przyznają, że rodzice nie dostrzegają zagrożeń, bo… tak jest wygodniej. “Są zadowoleni, że syn czy córka jest w domu. Tłumaczą, że to dobre dziecko, bo nie pije, nie zadaje się z nieodpowiednim towarzystwem” - tłumaczy prof. Jędrzejko. Socjolog zwraca uwagę na inny problem: uczniowie coraz częściej są uzależnieni od internetu. Nie wyłączają komputera nawet podczas odrabiania lekcji. “Mnie to nie przeszkadza, najlepiej się uczę przy internecie i muzyce. Mogę oglądać film i robić matmę” - mówi Norbert, 16-latek z Warszawy. Eksperci przestrzegają jednak, że to tylko pozornie nie szkodzi. “Nie da się wykonać porządnie zadania bez odpowiedniej koncentracji” - mówi psycholog Urszula Moszczyńska.
